niedziela, 21 października 2012

4 Dzień - padam.

Cześć kochane!
Dziś będzie krótko.

Na uczelni nic mi się nie udało załatwić. Chciałam stracić życie czekając w kolejce do dziekana. Oczywiście "studentom" nie chce się chodzić do wykładowców po wpisy, więc przychodzą masowo do dziekana, który przyjmuje tylko raz w tygodniu... -.- Zajebiście. Dlatego moja kariera na tej uczelni ciągle jest pod, coraz większym, znakiem zapytania. Jedyny sukces, że zostałam calutki dzień :) Nie urwałam się hie hie.

W domu? Wkurwili mnie na dobitkę. Wróciłam do domu tak wypompowana z wszelkich sił, że chciałam tylko wziąć szybką kąpiel i iść spać. Oczywiście w łazience ktoś po sobie zostawił taki syf, że wpierw się wkurwiłam, później zaczęłam sprzątać, bo przecież w brudzie się myć nie będę, a jak w końcu weszłam do tej wanny to myślałam, że z niej nie wyjdę o własnych siłach. No ale nic. Właśnie sączę jakąś herbatkę slim coś tam i się wyciszam :)

Generalnie mimo tego wszystkiego, dzień zaliczam za udany. Nie ma co narzekać. Inni mają gorzej.

Bilans dnia też dobry:
- 2x marchewka - 54 kcal
- 2x wafel ryżowy - 72 kcal
- duże :D cappuccino z caffeeheaven na chudym - 140 kcal

Dziś: 266 kcal 


Jest dobrze.
Ile tak wytrzymam??

Buziaczki:** i dobranoc

4 komentarze:

  1. te dziekanaty... zawsze coś pójdzie nie tak ;) też mnie w domu wkurza, jak ktoś mi każe sprzątać a sam zostawia po sobie bałagan. ale trudno, ćwiczę wytrzymałość. Twój bilans jest piękny i leciutki, ale nie wiem czy długo wytrzymasz. ja bym nie wytrzymała.
    też lubię Pidżamę <3

    OdpowiedzUsuń
  2. świetnie Ci idzie na prawdę, aż mnie zazdrość bierze, noo ;) ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Też chce takie bilanse, zazdroszczę strasznie... Trzymaj się, oby tak dalej, jak najdłużej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sukcesem jest, że zostałaś na uczelni. Haha ;D I bardzo dobrze.
    Podziwiam za bilanse, jesz tak ładnie i tak zdrowo. Na prawdę mi to się podoba. Też kiedyś starałam się tak jeść, może trochę więcej kalorii wpadało, ale to były dobre, pamiętne czasy, nie to co teraz... Ale nie mówmy tu o mnie. Idzie Ci bardzo dobrze, obyś wytrzymała jak najdłużej ;D Chudnij

    OdpowiedzUsuń