sobota, 20 października 2012

3 Dzień - będzie dobrze?

Cześć kochane!
Ale miałam dzień... Nogi mi chyba weszły do tyłka, serce stanęło ze strachu a żołądek znienawidził z głodu :) Jednym słowem... Aktywnie i na całego.

Na uczelni nie wytrzymałam zbyt długo. Po 6 godzinach tajemniczo zaginęłam w akcji, chociaż powinnam tam siedzieć jeszcze 4... Mam małe wyrzuty sumienia ale po prostu nie wytrzymałam. Musiałam wyjść z tego przybytku wyciskającego tylko z mojej kieszeni kasę...

Muszę złapać dziekana. Mam do niego "biznes", w którego to sprawie  powinnam chyba iść do niego na kolanach, biczując się po plecach. Mam nadzieję, że jakoś uda mi się pomyślnie wszystko pozałatwiać. W innym razie moja edukacja stoi pod wielkim znakiem zapytania.

Teraz przyjemniejsza część dnia ;)

Urywając się ze szkoły, a nie chcą wracać do domu, wybrałam się na spacer... Pogoda dziś była wyśmienita, więc trzeba było skorzystać :) Kilometrów narobiłam nie wiem ile, ale na pewno liczbę dwucyfrową. To był na prawdę długi spacer - ponad 2 godziny. Oczywiście rano nie brałam tego pod uwagę, więc spacer odbył się w 12 cm ;p Szaleństwo.

Dziś dałam radę,
Jutro też dam. No przecież...

Bilans:
- 3x wafel ryżowy - 108 kcal
- pół dużego jogurtu naturalnego 2% - 112 kcal
- 1x chlebek chrupki razowy - 20 kcal
- 3x kawa z mlekiem 2% - 60 kcal

Tak więc dzisiejszy dzień kończę z wynikiem 300 kcal ?? Szaleństwo. Oby zawsze tak mi się udawało 0_o

zaraz idę sobie zrobić tą trzecią kawę ;p

Buziaki :*

2 komentarze:

  1. WOW, jestem z Ciebie dumna. ;) Udało się, tak po prostu. Więc to duży plus dla Ciebie i dodatkowy kopniak dla działania. Oby tak dalej. ;)
    Mam nadzieję, że z dziekanem pójdzie Ci tak, jak z opisywanym dniem diety - bez porażki, a jak najlepiej. ;) Czasami trudno się dogadać, ale może dla Ciebie będą przychylni. Trzymam kciuki, a Ty chudnij :) Oby więcej takich dni.

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny bilans;)
    A na uczelni na pewno wszystko pomyślnie pozałatwiasz;)
    Całuję mocno:***

    OdpowiedzUsuń