Cześć kochane!
Ale miałam dzień... Nogi mi chyba weszły do tyłka, serce stanęło ze strachu a żołądek znienawidził z głodu :) Jednym słowem... Aktywnie i na całego.
Na uczelni nie wytrzymałam zbyt długo. Po 6 godzinach tajemniczo zaginęłam w akcji, chociaż powinnam tam siedzieć jeszcze 4... Mam małe wyrzuty sumienia ale po prostu nie wytrzymałam. Musiałam wyjść z tego przybytku wyciskającego tylko z mojej kieszeni kasę...
Muszę złapać dziekana. Mam do niego "biznes", w którego to sprawie powinnam chyba iść do niego na kolanach, biczując się po plecach. Mam nadzieję, że jakoś uda mi się pomyślnie wszystko pozałatwiać. W innym razie moja edukacja stoi pod wielkim znakiem zapytania.
Teraz przyjemniejsza część dnia ;)
Urywając się ze szkoły, a nie chcą wracać do domu, wybrałam się na spacer... Pogoda dziś była wyśmienita, więc trzeba było skorzystać :) Kilometrów narobiłam nie wiem ile, ale na pewno liczbę dwucyfrową. To był na prawdę długi spacer - ponad 2 godziny. Oczywiście rano nie brałam tego pod uwagę, więc spacer odbył się w 12 cm ;p Szaleństwo.
Dziś dałam radę,
Jutro też dam. No przecież...
Bilans:
- 3x wafel ryżowy - 108 kcal
- pół dużego jogurtu naturalnego 2% - 112 kcal
- 1x chlebek chrupki razowy - 20 kcal
- 3x kawa z mlekiem 2% - 60 kcal
Tak więc dzisiejszy dzień kończę z wynikiem 300 kcal ?? Szaleństwo. Oby zawsze tak mi się udawało 0_o
zaraz idę sobie zrobić tą trzecią kawę ;p
Buziaki :*
WOW, jestem z Ciebie dumna. ;) Udało się, tak po prostu. Więc to duży plus dla Ciebie i dodatkowy kopniak dla działania. Oby tak dalej. ;)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że z dziekanem pójdzie Ci tak, jak z opisywanym dniem diety - bez porażki, a jak najlepiej. ;) Czasami trudno się dogadać, ale może dla Ciebie będą przychylni. Trzymam kciuki, a Ty chudnij :) Oby więcej takich dni.
Genialny bilans;)
OdpowiedzUsuńA na uczelni na pewno wszystko pomyślnie pozałatwiasz;)
Całuję mocno:***