piątek, 26 października 2012

9 Dzień - ehh

"Na krańcach zwątpienia zawsze pali się światło."

  Nie wiem. Nie jestem tego taka pewna. Znacie moje bilanse.

  Czasem - od tak - wchodzę na wagę. Wkurwia mnie to, że ciągle się waha. Raz jest zadowalająco, a tylko wypiję kawę i bum - do góry. Hmmm. Nie wiem. To wszystko jest jakieś dziwne. Ale idę dalej. Nie ma co się zawracać z rozpoczętej drogi ;/

  Jutro mam imprezę rodzinną. Przyjeżdża kilkunastu gości. Wiecie, tort i obiad w restauracji. Nie wiem jak to będzie. Trochę się obawiam i rozmyślam o tym dniu od wczoraj ;/ Ze słodyczami sobie poradzę, mam przynajmniej taką nadzieję. Gorzej z obiadem. Nie wiem co będzie serwowane. bleee.

J - Co na to moje odchudzanie moi rodzice? Oni już są chyba przyzwyczajeni do moich odpałów żywieniowych, więc znoszą to w miarę. Oczywiście są kłótnie jak przychodzi pora obiadu, ale jakoś trzeba sobie radzić. Przeważnie mówię, że zrobię sobie coś sama do jedzenia, że nie chcę się przejadać i takie tam farmazony. Ale takie sytuacje są tylko, jak rodzice nocują w domu. Teraz akurat tak wypadło, że nocują ale pewnie niedługo wszystko wróci do -mojej- normy.
  Najbardziej upierdliwa jest babcia, z którą spędzę najbliższych kilka dni. Wkurwia mnie niesamowicie (i nie chodzi mi tu tylko o typowe skłonności do przekarmiania wszystkich na około i gadanie, że "nie można się głodzić tak, dziecko. w anoreksję popadniesz, rozchorujesz się" - i tak przez cały dzień - ale o jej charakter, sposób bycia, ironiczny ton głosu w rozmowie itd. itp.) i dziś o mało jej tak nie powiedziałam. Po prostu w ostatniej chwili wyszłam.

Dzisiejszy bilans:
płatki owsiane na wodzie - 74 kcal
3x kawa inka - 60 kcal
3x wafel ryżowy - 75 kcal
serek wiejski light - 146 kcal
= 355
"W którym momencie pęka niebo? W tym, w którym przestajesz czuć siebie w sobie"


Buziaki :**


9 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że na tym obiedzie jak najlepiej sobie poradzisz.

    Normalne jest, że waga się waha. Mnie też okropnie to denerwuje, ale to niestety normalne i po prostu trzeba to znieść. Dlatego najlepiej ważyć się co kilka dni (osobiście tego nie potrafię).

    Pzdr :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mi też nie wychodzi ważenie się co kilka dni ;p

      Usuń
  2. Uwielbiam Twoje bilanse, są idealne. Jesteś taka silna, że można z tej siły czerpać garściami:) Mocno trzymam kciuki, wiem, że jakimś tam obiadem nie zniszczysz tych idealnych bilansów:) Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nienawidzę takich niespodzianek. Może chociaż jakaś surówka będzie :)

      Usuń
  3. Wiem, że łatwo się mówi, ale może nie zwracaj tak uwagi na wagę? Też jest ważna, ale wymiary jeszcze bardziej.

    Może na tej imprezie powiedz, że boli Cię żołądek albo gardło i przełykanie wywołuje ogromny ból i dyskomfort. Może nie każą Ci wtedy wszystkiego jeść.

    Cudowny bilans. Tak trzymać :D

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie kombinuję jakieś wymówki. Jutro z rana idę do apteki. Nie wiem po co. Coś muszę kupić na trawienie.

      Usuń
  4. Fajnie że nie wygarnęłaś babci, ja nie znoszę jak babcia każe mi jeść to i to i tamto, mam wymówki na poczekaniu, ale wiem jak to jest...
    Trzymam kciuki za nie zjedzenie strasznej dawki kalorii dzisiaj;)
    Trzymaj się, całuję:**

    OdpowiedzUsuń
  5. powinnaś trochę przystopować z ważeniem, bo tylko się niepotrzebnie denerwujesz :) jeśli już musisz codziennie się ważyć, to tylko zaraz po przebudzeniu, bo tylko to jest 'prawdziwa' waga.
    mam nadzieję, że poradziłaś sobie na tej imprezie rodzinnej.
    trzymaj tak dalej ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. też mnie strasznie wkurzają te wahania wagi, ale ostatnio się nie ważyłam już ponad tydzień i teraz się boję że nie spadła, więc się nie ważę wcale. bilans jak zwykle perfekcyjny, ale trochę mnie to martwi bo niezdrowo tak malutko jeść na dłuższą metę... czekam na relację z imprezy :)

    OdpowiedzUsuń