Cześć kochane. Dziś zrezygnowałam z kawy do pisania notatki. Wczoraj wypiłam tak mocną, że nie spałam do 2 w nocy 0_o Na szczęście wykłady dziś miałam późno ;) Całe szczęście, że z ostatnich wykładów profesor wypuścił nas wcześniej. I oto tym sposobem mogę w miarę o normalnej porze napisać tą notatkę.
Wczoraj, ze względu na "bezsenność" dobiłam 300 brzuszków, 200 rowerków w powietrzu i troszkę pomachałam hantlami. Dziś rano ćwiczeń nie było, bo była mama a ja nie mogę ćwiczyć przy kimś z domowników... Tak więc na dziś (dopiero) wieczór pozostała mi mała seria ćwiczeń.
Wczoraj napisałam, że postanawiam nie jeść kompletnie nic po 18. Tak więc dziś trzymałam się tego postanowienia ładnie, dochodzi godzina 18 a ja zadowolona, że jeszcze tylko kilka minut muszę wytrzymać, wchodzę do domku, idę do dużego pokoju a tam na kanapie mama z tatą zajadają się ptasim mleczkiem! "nosz kurwa" - pomyślałam -.- Powiedziałam tylko, żeby przy mnie nie wyjmowali na wierzch takich rzeczy i wyszłam do swojego pokoju. Ufff dałam radę. Poszłam po kawę. Najgorsze, że kilka kostek mi zostawili i schowali do barku - wiem, bo nie omieszkali mnie o tym poinformować! Na szczęście aż tak bardzo nie kuszą :)
Postanowiłam zważyć się w poniedziałek rano.
Bilans dnia:
- kubek kakao bez cukru - 140 kcal
- marchewka surowa - 27 kcal
- panga (filet) na parze - 160 kcal /tak w przybliżeniu bo go nie zważyłam ale był mały.
- wafel ryżowy - 36 kcal
- 3 kawy z mlekiem 2% - 60 kcal
Dziś pochłonęłam 423 kcal...
Buziaki :*
Obym dała radę,
Przecież jest warto!
jest chyba sezon na ptasie mleczko -.-
OdpowiedzUsuńJest bardzo aktywna fizycznie, tego Ci zazdroszczę, bo ja za nic nie potrafię się zmusić ;)
Nie mam wątpliwości, że dasz radę ;*
Jest warto! I to bardzo :) Zazdroszczę ci tego, że wytrzymałaś i nie zjadłaś tego ptasiego mleczka, bo ja bym chyba nie dała rady ;p Chęci do ćwiczeń też zazdroszczę. Bilans na dzisiaj cudowny! Trzymam kciuki, żeby inne też takie były!
OdpowiedzUsuńPowodzenia :*
Fajnie że mamy kolejnego motylka;)
OdpowiedzUsuńBilans masz genialny, szczerze zazdroszczę.
Dobrze że ktoś w końcu się znalazł, kto ma taki sam wzrost jak ja;)
Całuję mocno:***