poniedziałek, 29 października 2012

12 Dzień

   Za oknem śnieg, zimno i pies lata jak głupi. Nic mi się nie chce. Dopadło mnie jakieś zmęczenie i chcę wrócić do domu. Tu jest za dużo ludzi, za dużo jedzenia. Za dużo pokus. Aż cud, że jeszcze mnie nie dopadł napad. Aż cud.

   Nie wiem czy będę podliczać dzisiejszy bilans. Kompletnie nie mam pojęcia jak to policzyć ;/  To jest przerażające... zrobię to "na oko".


Dziś:
- 3x inka - 60kcal
- 2x wafel ryżowy - 50 kcal
- 2 łyżki ryżu (30kcal) ok 1/3 piersi z kurczaka (80kcal) z domowym sosem à la słodko kwaśnym - ok 3 łyżki (70kcal)

= 290 kcal

Nie będę oszukiwać. Na dokładkę, przyjechał brat z dziewczyną. Przywieźli ciasto i alkohol. Zjadłam dwa kawałki ciasta i wypiłam trochę. Lipa. Chcę do domu. Nie chcę porzucać tego, co już osiągnęłam. O nie.

Buziaki ;*

5 komentarzy:

  1. Trochę przytłaczająca ta wiadomość o cieście ale jutro będzie lepiej;)
    Dobrze, zjeść trochę ciasta a nie wszystkie słodycze w domu w razie niechcianego napadu.
    Będzie lepiej zobaczysz;)
    Całuję:**

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm dobrze, że chociaż miałaś odwagę się przyznać do błędu. Nie wielu to potrafi. Ciasto i alko to śmieci, a nasze żołądki to nie śmietniki. Jutro nie zawalaj. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przejmuj się. W porównaniu z tym, co było dzisiaj u mnie to praktycznie nie zawaliłaś. Tylko jutro już trzymaj się diety. Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń